chocolate-mud-cake

Mój sekretny przepis na najlepsze ciasto czekoladowe czyli chocolate mud cake

To jest mój sekretny przepis na najlepsze ciasto czekoladowe, spróbujecie go raz i nie zrobicie już innego! Jest intensywnie czekoladowe, wilgotne – perfekcyjne, a pachnie naprawdę obłędnie! Do polewy lubię dodać trochę nierafinowanego oleju kokosowego (jak do wszystkiego ostatnio…), nadaje ciastu głębszy aromat i bardzo delikatny kokosowy posmak. Ciasto jest banalnie proste w przygotowaniu, nie będziecie potrzebowali nawet miksera!

Na przepis trafiłam przypadkiem. Od tamtego czasu trzymam się go wiernie, świetnie nadaje się również na cupcakes. Zmniejszyłam nieco ilość cukru, ale jeśli w dalszym ciągu wydaje Wam się to dużo – to  pamiętajcie, że to m. in. cukier sprawia, że ciasto jest wilgotne, dlatego nie schodziłabym poniżej 400 g w porcji. Dla urozmaicenia można dodać do niego orzechy, posiekaną czekoladę lub kilka łyżek dżemu porzeczkowego. Ciasto bardzo długo pozostaje świeże i wilgotne, nawet do 7 dni (przy dłuższym przechowywaniu dobrze jest owinąć je folią).

Do zdjęć wymarzyłam sobie dekorację z gipsówki, niestety po odwiedzeniu kilku kwiaciarni zrezygnowałam z szukania i zadowoliłam się innym kwiatkami. Jak widać nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo taka lekko fioletowa dekoracja sprawdziła się pięknie! Zresztą samo ciasto jest bardzo fotogeniczne – sesja wyszła prawie jak tortu ślubnego :)

Przepis na ciasto + film z instrukcjami znalazłam tu (uprościłam przepis, bo bez użycia miksera wychodzi równie świetnie)

Przepis na formę 23 cm (można też w 20 cm).

250 g masła

250 g gorzkiej czekolady

420 g drobnego cukru

180 ml gorącej wody

2 łyżki kawy rozpuszczalnej

120 ml mleka

2 łyżki oleju słonecznikowego

4 jajka

300 g mąki

55 g kakao

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

1/4 łyżeczki soli

Foremkę 23 lub 20 cm wykładamy papierem do pieczenia (dno i boki), papier powinien wystawać ok. 3-4 cm poza rant. Najlepiej użyc foremki o wysokich rantach ok. 8 cm, jeśli takiej nie macie to nic, wysokie ranty z papieru wystarczą.

Masło, czekoladę, cukier i kawę rozpuszczoną w gorącej wodzie (180 ml) umieszczamy  większej misce i umieszczamy na kąpieli wodnej, często mieszamy. Kiedy składniki się połączą i powstanie gładka masa, zdejmujemy miskę z kąpieli odkładamy na ok. 10-15 minut, aż masa nieco przestygnie.

Do masy dodajemy zimne mleko i olej, żeby dodatkowo obniżyć temperaturę , następnie dodajemy jajka – wszystko mieszamy trzepaczką.

Mąkę przesiewamy z kakao, proszkiem, sodą i solą i dodajemy do mokrych składników, mieszamy.

Ciasto przekładamy do przygotowanej formy i pieczemy w 150 C przez ok. 1,5 h, do suchego patyczka (23 cm) lub ok. 2 h w formie 20 cm. Całkowicie studzimy przed wyjęciem z formy.

Polewa

100 g gorzkiej czekolady

50 g śmietanki 36 lub 30 %

łyżeczka oleju kokosowego nierafinowanego

Wszystkie składniki rozpuszczamy na kąpieli wodnej, często mieszając. Kiedy ganache będzie gładki i jednolity polewamy nim ciasto.

Smacznego!

Więcej na 
http://candycompany.pl/

Best chocolate mud cake recipe. Food photography by Candy CompanyBest chocolate mud cake recipe. Food photography by Candy Companychocolate-mud-cake

ptysie

Czekoladowe ptysie z kruszonką. Choux au craquelin

Dziś w menu są czekoladowe ptysie z kruszonką. Kruszonka na wierzchu jest boska, ten kto ją wymyślił powinien dostać Nobla :) Do tego aksamitny czekoladowy krem i waniliowa śmietanka, mimo tych wszystkich dobroci ptysie nie są przesadnie słodkie… Ciężko poprzestać na jednym!

Ptysie robi się dość szybko – będą pyszną alternatywą dla pączków na jutro… OK, nie alternatywą bo przecież w tłusty czwartek pączka trzeba zjeść, ale takiego ptysia też można!

Ptysie można upiec dzień wcześniej, choć najlepsze są napełnione i zjedzone tego samego dnia.

Pozowanie sobie do zdjęć to całkiem zabawna sprawa, choć trochę niebezpieczna. Mam pilota, ale przyzwyczaiłam się do używania samowyzwalacza, więc traktuję bieganie między aparatem a aranżacją jako ćwiczenia, starając się przy tym nie skręcić nogi na śliskiej podłodze w mojej pracowni. Dzisiejszy wynik to ja – podłoga 1:0 :)

Zainspirował mnie ten przepis.

Składniki na ok. 16 dużych ptysi.

Ciasto parzone

90 ml wody

90 ml mleka

75 g masła

szczypta soli

łyżeczka cukru

95 g mąki

3 duże jajka (lub 4 mniejsze)

Pierwsze 5 składników (woda, mleko,masło, sól i cukier) podgrzewamy w średniej wielkości rondelku, doprowadzamy do zagotowania i gotujemy ok. 2 minuty. Następnie zdejmujemy rondel z panika i wsypujemy całą mąkę, dokładnie mieszamy i ponownie stawiamy garnek na palniku, podgrzewamy ciasto cały czas mieszając, aż będzie odchodziło od ścian garnka i zrobi się delikatnie lśniące (kilka minut).

Ciasto przekładamy do miski i odkładamy na 10 minut, żeby trochę przestygło. Dodajemy 2 jajka, dokładnie miksujemy. Ostatnie jajko dodajemy na kilka rat sprawdzając konsystencję ciasta – rozciągnięte między dwoma palcami powinno tworzyć szpic, który od razu opada, jeśli tak się nie dzieje ciasto jest za gęste, trzeba dodać jeszcze trochę jajka. Na tym filmiku widać o co chodzi :)

Ciasto przekładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy ok. 4-4,5 cm ptysie na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, w sporych odstępach. Na każdym ptysiu układamy krążek kruszonki.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 210 C przez 10 minut, następnie obniżamy temperaturę do 175 C i pieczemy kolejne 15 minut. Ptysie muszą się porządnie zarumienić, jeśli wyjmiecie je za szybko zapadną się podczas stygnięcia. Wyłączamy piekarnik i zostawiamy nim ptysie na ok. 5-7 minut, po tym czasie wyjmujemy i całkowicie studzimy.

Przekrawamy ostrym nożem i napełniamy kremami.

Kruszonka

75 g miękkiego masła

80 g brązowego cukru

80 g mąki

Wszystkie składniki miksujemy, lub mieszamy łyżką do uzyskania gładkiego ciasta. Kruszonkę wałkujemy między 2 arkuszami papieru do pieczenia na grubość ok 3-4 mm i chłodzimy w lodówce. Okrągłą foremką o średnicy ok 3 cm wycinamy kółka kruszonki (możecie to zrobić wcześniej lub zaraz przed nałożeniem na ptysie).

Krem czekoladowy

150 g gorzkiej czekolady

3 żółtka

30 g drobnego cukru

200 g mleczka kokosowego

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

100 g śmietanki kremówki 36 %

Czekoladę siekamy w drobną kostkę i odkładamy.

W misce ucieramy żółtka  z cukrem na jasną i puszystą masę, w międzyczasie doprowadzamy do wrzenia mleczko i powoli zalewamy nim kogiel-mogiel, cały czas miksując. Masę jajeczną przekładamy z powrotem do rondla i podgrzewamy na małym ogniu ciągle mieszając, aż osiągnie 82 C (ok. 10 minut, masa zauważalnie zgęstnieje).

Masą wlewamy do czekolady w 2-3 turach, dodajemy ekstrakt i mieszamy, aż powstanie gładki krem. Krem przykrywamy folią spożywczą, kiedy całkiem ostygnie (można włożyć do lodówki na 30 minut) mieszamy z ubitą śmietanką i napełniamy ptysie.

Krem waniliowy

600 ml śmietanki 36 %

150 g mascarpone

ziarenka z 1 laski wanilii

1-2 łyżki cukru pudru

Wszystkie składniki miksujemy do uzyskania puszystego kremu. Wyciskamy na czekoladowy krem, przykrywamy górą ptysia. Przed podaniem oprószamy cukrem pudrem.

Smacznego!

Więcej na 
http://candycompany.pl/

Choux craquelin or cream puf with crumble recipe. Food photography by Candy ompanyChoux craquelin or cream puf with crumble recipe. Food photography by Candy ompanyChoux craquelin or cream puf with crumble recipe. Food photography by Candy ompanyChoux craquelin or cream puf with crumble recipe. Food photography by Candy ompany

galaxy donuts

Galaxy donuts – kosmiczne pączki!

Znacie już najnowszy trend w dekoracji słodyczy – kosmos? Widziałam już ciasta,makaroniki i ciasteczka udekorowane motywem galaktycznym, ale moje serce skradły pączki – galaxy donuts! Czekałam niecierpliwie od września na sezon pączkowy, żeby je zrobić :)

Ciasto drożdżowe na pączki wyrasta kilka godzin w lodówce, najlepiej zarobić je rano lub wieczorem. To jeden z lepszych przepisów jakie wypróbowywałam! Donuts są mięciutkie i puszyste, przepyszne. Zapiszcie go sobie koniecznie na przyszłość, bo świetnie sprawdzi się także jako przepis na tradycyjne pączki.

Lukier też jest nieco inny, bo na mleku, z dodatkiem nierafinowanego oleju kokosowego dzięki czemu pączki niebiańsko pachną kokosem!

Po prostu kosmos w gębie! :)

Przepis na ciasto pochodzi z tej strony.

Ciasto

300 ml mleka

60 g cukru

7 g drożdży instant lub 25 g świeżych

150 g masła

2 duże jajka

500 g mąki

ziarenka z 1 laski wanilii  (opcjonalnie)

oraz tłuszcz do smażenia

Mąkę przesiewamy z wanilią, odkładamy.

Mleko podgrzewamy, powinno być ciepłe, ale nie gorące. Mleko mieszamy z cukrem, następnie wsypujemy drożdże i odkładamy na 10 minut, po tym czasie drożdże powinny zacząć pracować.

W międzyczasie roztapiamy masło, przelewamy je do dużej miki (lub misy miksera, jeśli mamy końcówkę z hakiem) i mieszamy z jajkami. Do masy jajecznej dodajemy drożdże i mieszamy do uzyskania gładkiej masy. Stopniowo dodajemy mąkę, cały czas zarabiając ciasto. Wyrabiamy ciasto 5-10 minut, do momentu kiedy zacznie odchodzić od miski.

Pozwalamy ciastu odpocząć przez 10 minut. Po tym czasie ciasto przekładamy do natłuszczonej miski, obracamy tak by cała powierzchnia ciasta była pokryta warstwą tłuszczu, miskę przykrywamy folią spożywczą i władamy do lodówki na minimum 8 h lub na całą noc.

Wyrośnięte ciasto od razu wałujemy na grubość ok. 8 mm (bez zagniatania) i wycinamy donuty. Pączki odkładamy na blachę oprószoną mąką, przykrywamy ściereczką i pozwalamy im podrosnąć przez ok. 1 h w ciepłym miejscu.

Pod koniec puszenia donuts rozgrzewamy tłuszcz do 180 C. Pączki smażymy na złoty kolor z obu stron.

Kiedy wystygną, lukrujemy.

Lukier

250 g cukru pudru (ok. 2 szklanki)

1 łyżka oleju kokosowego nierafinowanego

3 łyżki mleka

oraz barwniki spożywcze w żelu, srebrne perełki, perłowy barwnik w proszku do dekoracji

Olej roztapiamy. Mieszamy wszystkie składniki, do uzyskania gładkiego lukru. Na powierzchnię lukru wyciskamy kilka kropel barwników spożywczych (3 kolory wystarczą), wykałaczką rozprowadzamy barwniki tak, by powstały esy-floresy. Maczamy galaxy donuts i posypujemy perełkami i barwnikiem w proszku/jadalnym brokatem. Odkładamy do zastygnięcia.

W miarę lukrowania można dodać barwników, powtarzając proces mieszania wykałaczką.

Smacznego!

Więcej na  
http://candycompany.pl/

tort z bryndza

Orzechowy tort z bryndzą i marmoladą jabłkową

W zeszłym roku zostałam poproszona o przygotowanie przepisów do wydawnictwa promującego lokalne produkty z Małopolski. Nie chciałam wybrać nic oczywistego, a bryndza była wyzwaniem! Tort okazał się strzałem w dziesiątkę, wyszedł pyszny; bryndza, jabłka i orzechy świetnie się dopełniły, bryndza nie dominuje, dodaje tylko smaczku całości.

Tort jest lekki i delikatny, posmakuje wszystkim. Możecie zaskoczyć swoich gości i po degustacji ogłosić co było składnikiem, nie uwierzą :)

Mamy mnóstwo wspaniałych lokalnych produktów, lubię udowadniać, że można je wykorzystywać inaczej, do deserów.

Sesję zdjęciową robiłam w październiku, stąd ten jesienno zimowy klimat. Jeśli zaintrygowało Was to wydawnictwo, po więcej informacji wpadnijcie na stronę Małopolski tu (dostępna jest tam wersja PDF do ściągnięcia).  W wydawnictwie znajdziecie całe mnóstwo inspirujących przepisów!

Składniki na tortownicę 16 cm, tort można też upiec w 20 cm blaszce (będzie miał 2 warstwy).

Ciasto

150 g mielonych orzechów włoskich

100 g mąki

1 i ¼ łyżeczki proszku do pieczenia

¼ łyżeczki mielonych goździków

¼ łyżeczki cynamonu

szczypta soli

200 g masła

75 g cukru pudru

75 g brązowego cukru

4 jajka

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Foremkę wykładamy papierem do pieczenia (dno) boki smarujemy masłem i oprószamy mąką.

Mąkę przesiewamy z orzechami, przyprawami, proszkiem do pieczenia i solą.

Masło ubijamy z cukrami na jasną i puszystą masę, ok. 8-10 minut. Następnie po dodajemy po jednym jajku i miksujemy ok. 1-2 minuty po każdym dodaniu.

Do masy dodajemy w 2 partiach mieszankę suchych składników i mieszamy do połączenia składników. Ciasto przekładamy do przygotowanej tortownicy i pieczemy ok. 60-65 minut w 160 C.

Po wystudzeniu kroimy na 3 blaty. Blaty smarujemy marmoladą jabłkową, następnie kremem z bryndzą. Tort obkładamy z zewnątrz kremem z mascarpone.

Marmolada

450 g jabłek (ok. 4 średnie owoce)

szczypta cynamonu

szczypta mielonych goździków

łyżka brązowego cukru (opcjonalnie)

Jabłka obieramy, rozdrabniamy w blenderze i mieszamy z przyprawami. Gotujemy na średnim ogniu ok. 1 h, co jakiś czas mieszając, aż powstanie bardzo gęsta marmolada. Pod koniec prażenia dosładzamy jeśli jest taka potrzeba.

Krem z bryndzą

300 g bryndzy podhalańskiej

75 g cukru pudru

150 g śmietany kremówki 36%

Bryndzę miksujemy z cukrem pudrem na jednolitą masę, nie za długo, tylko, aż składniki się połączą. Śmietankę ubijamy na sztywno i delikatnie mieszamy z masą serową.

Krem do obłożenia

250 g mascarpone

100 g śmietany kremówki 36 %

łyżka cukru pudru

Mascarpone ubijamy ze śmietanką i cukrem pudrem na puszysty krem.

Smacznego!

Więcej na 
http://candycompany.pl/

Walnut layer cake with sheep's cheese frosting. Food photography by Candy CompanyWalnut layer cake with sheep's cheese frosting. Food photography by Candy CompanyWalnut layer cake with sheep's cheese frosting. Food photography by Candy Company

Halloween murder cake by Candy Company

Halloween Murder cake. Krwawy tort Red Velvet z wiśniami na Halloween

Tort z nożem, ociekający krwią – przypomina Wam to coś? Podobny robiłam kilka miesięcy temu z okazji premiery kryminału Kaji Grzegorzewskiej i bardzo Wam się spodobał… Pomyślałam więc, że wykorzystam tamten pomysł na Halloween :)

Zdecydowałam, że upiekę klasyk czyli tort Red Velvet, bo bardzo pasuje mi do klimatu Halloween, no i komponuje się kolorystycznie z wyglądem zewnętrznym ciasta… Do środka dodałam jeszcze wiśnie, żeby nie było za słodko. Zmodyfikowałam oryginalny przepis mocno zmniejszając ilość cukru w cieście i w kremie, ale tort i tak jest słodki, zjecie go tylko mały kawałek – dlatego proponuję upiec go w tortownicy 16 cm. Ciasto jest bardzo dobre, to był jeden z lepszych przepisów na tort red Velvet na jakie trafiłam, także śmiało wykorzystajcie go przy innej okazji!

Odkryłam, że solony karmel świetnie imituje krew i smakowo wygrywa z innymi polewami. A więc do dzieła, na Halloween upieczcie sobie coś innego, krwawego…

Zmodyfikowany przepis pochodzi z tej strony.

Składniki na tortownicę 16 cm, na tortownicę 22 cm należy podwoić porcję.

Ciasto

175 g mąki

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

1 łyżka kakao

60 g miękkiego masła

150 g drobnego cukru

120 ml oleju roślinnego

2 duże jajka (białka i żółtka osobno)

1 łyżka ekstraktu waniliowego

1,5 łyżeczki octu (użyłam spirytusowego)

czerwony barwnik spożywczy

120 ml maślanki lub kefiru

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Suche składniki (mąkę, sodę i kakao) przesiewamy i odkładamy.

Masło ubijamy ok. 1-2 minuty, dodajemy cukier i miksujemy kolejne 2 minuty. Dolewamy olej i ubijamy ok. 2 minut, to nic jeśli masa nie będzie jednolita. Dodajemy żółtka i miksujemy do połączenia. Następnie dodajemy ocet i barwnik spożywczy – nie martwcie się, ocet po upieczeniu będzie niewyczuwalny!

Następnie dodajemy suche składniki na zmianę z maślanką i mieszamy tylko do połączenia składników. Białka żywiołowo ubijamy ręczną trzepaczką, aż zaczną się pienić, ale nie ubijamy ich na pianę (część białek ma być dalej płynna) i dodajemy do ciasta, delikatnie mieszamy.

Ciasto przekładamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i natłuszczonej. pieczemy w 175 C, do suchego patyczka ok. 35 minut.

Krem

235 g serka Philadelphia

60 g miękkiego masła

170 g cukru pudru

Serek i masło miksujemy na gładko, dodajemy cukier i ubijamy, aż krem trochę zgęstnieje, ok. 4 minuty.

Wiśnie

175 g wiśni (mogą być mrożone)

łyżka soku z cytryny

1-2 łyżki cukru

1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

1/2 łyżeczki żelatyny

Żelatynę namaczamy w niewielkiej ilości zimnej wody.

Można też użyć domowego dżemy wiśniowego zmieszanego z sokiem z cytryny.

Wiśnie rozmrażamy, dodajemy cukier i sok z cytryny oraz mąkę ziemniaczana rozpuszczoną w niewielkiej ilości zimnej wody (lub soku z wiśni). Podgrzewamy często mieszając i doprowadzamy do zagotowania. Zgęstniałe wiśnie zdejmujemy z palnika i dodajemy napęczniałą żelatynę, mieszamy, aż cała się rozpuści. Odkładamy do wystygnięcia.

Krew

porcja karmelu z tego przepisu (używamy śmietanki 36 %)

czerwony barwnik spożywczy

Krem do obłożenia

1/2 porcji kremu na bazie bezy szwajcarskiej z tego przepisu (bez dodatku karmelu)

Złożenie

Ciasto kroimy na 3 blaty, każdy smarujemy kremem z serka. w krem wciskamy wiśnie. Tort odkładamy do lodówki na ok. 1 h, w międzyczasie przygotowujemy krem do obłożenia i karmel. Tort obkładamy z zewnątrz kremem na bazie bezy szwajcarskiej, starając się by boki były gładkie, chłodzimy minimum 1 h, by krem stwardniał. Oblewamy krwią, pozwalając by nadmiar karmelu spłynął na paterę, w środek wbijamy nóż.

Karmel trzeba będzie prawdopodobnie podgrzać przed oblaniem tortu – karmel nie może być za ciepły, żeby nie rozpuścił kremu maślanego. W konsystencji powinien być dość gęsty, jednak na tyle płynny, by dało się nim polać tort.

Po oblaniu dobrze tort włożyć ponownie do lodówki, by karmel zastygł.

Smacznego!

Więcej na
http://candycompany.pl/

Delicious and easy recipe for no bake elderberry coconut mousse cake on oreo crust and chocolate shatds deocration. Food photography by Candy Company

Kokosowy torcik z czarnym bzem zrobiłam pierwszy raz zimą zeszłego roku, utylizując resztki po kilku innych deserach. Coś mi mówiło, że kokos i bez to będzie dobre połączenie. Po spróbowaniu przepis od razu trafił na listę do opublikowania na blogu w kolejnym sezonie na czarny bez.

Torcik z czarnym bzem na spodzie oreo jest naprawdę pyszny, delikatny, lekki i kremowy. P Y S Z N Y! Dobrze, że mam jeszcze zamrożony mały zapas bzu, bo na pewno niedługo przygotuję go znowu… Kolejne plusy to to, że deser bez pieczenia i szybki w przygotowaniu. Na drugi dzień jest jeszcze lepszy! Przekonałam Was?

Bardzo lubię wykorzystywać czarny bez do pieczenia, bo choć ma mało zdecydowany smak, można go też dzięki temu podrasować różnymi dodatkami i wykorzystać na wiele sposobów. Poza tym mogę go za darmo nazbierać, jest zdrowy i itp. itd. :)

Jesienny must bake, a raczej must „no bake”! :)

Spód

3 łyżki wiórków kokosowych

200 g ciasteczek oreo

35 g roztopionego masła

Wiórki kokosowe prażymy na patelni. Ciasteczka rozdrabniamy w malakserze, łączymy z masłem i wiórkami i masą wykładamy spód tortownicy 20 cm, dobrze dociskając ciasteczka do dna. Wkładamy do lodówki na czas przygotowania kremu i musu.

Krem z czarnym bzem

300 g czarnego bzu

3-4 łyżki cukru

sok z połowy cytryny

4 główki kardamonu (lub ok. 1/4 łyżeczki mielonego)

1,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka żelatyny

500 g mascarpone

Kardamon rozbijamy w moździerzu i mieszamy z bzem (razem z łupinkami). dodajemy cukier i sok z cytryny, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy ok. 10 minut, aż część soku odparuje.

Mąkę ziemniaczaną mieszamy z niewielką ilością zimnej wody, i dodajemy do bzu (przed dodaniem zdejmujemy garnek z ognia) i cały czas mieszamy by zapobiec powstaniu grudek. Bez ponownie ustawiamy na palniku i podgrzewamy cały czas mieszając, aż zgęstnieje.

W między czasie namaczamy żelatynę w niewielkiej ilości zimnej wody. Kiedy czarny bez zgęstnieje zdejmujemy go z kuchenki i dodajemy żelatynę napęczniałą, mieszamy, aż cała się rozpuści. Studzimy.

Wystudzony bez miksujemy z mascarpone i wykładamy na spód. W razie potrzeby masę można trochę dosłodzić cukrem pudrem.

Mus kokosowy

200 g śmietanki kokosowej*

150 g białej czekolady

60 ml likieru kokosowego (np. Malibu)

200 g śmietany kremówki 36%

*śmietankę kokosową uzyskacie wkładając mleko kokosowe do lodówki na kilka/kilkanaście godzin i zbierając gęstą, białą część. Niektóre marki mleka są na tyle gęste, że można bez chłodzenia zebrać śmietankę (polecam mleko z Lidla).

Śmietankę doprowadzamy do wrzenia i zalewamy nią połamaną na kostki białą czekoladę, odkładamy na kilka minut, a następnie mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Dodajemy likier kokosowy. Krem odkładamy na chwilę, aż osiągnie temperaturę pokojową.

W międzyczasie namaczamy żelatynę w niewielkiej ilości zimnej wody. Kiedy napęcznieje rozpuszczamy ją w mikrofalówce (ok. 15-20 s wystarczy) lub w kąpieli wodnej i mieszamy z czekoladą – stopniowo, najpierw do żelatyny dodajemy 1-2 łyżeczki czekolady i dopiero wtedy łączymy z resztą.

Śmietankę ubijamy na sztywno i mieszamy w 2-3 partiach z czekoladowym kremem.

Mus kokosowy wylewamy na krem z czarnym bzem i wkładamy do lodówki na kilka godzin lub całą noc.

Torcik z czarnym bzem jest jeszcze lepszy drugiego dnia :)

Smacznego!

Więcej na
http://candycompany.pl/

cherry meringue tart

Piankowiec Babci Helenki, z wiśniami i bezową pianką.

Każda babcia ma swoje popisowe ciasto (albo danie). Jadąc w odwiedziny mamy nadzieję, że zastaniemy właśnie ten deser… Kiedy pierwszy raz wybierałam się z J. do jego babci usłyszałam „Oo, może babcia zrobi piankowca?”. Od tamtego czasu też zawsze mam nadzieję, że będzie piankowiec :)

Jadąc do dziadków nawet z niezapowiedzianą wizytą zawsze można liczyć na to, że będzie coś słodkiego. A jeśli nic nie ma, to babcia ma odłożone a to gotowe zamrożone ciasto na spód, a to inne półprodukty i w ciągu 30 minut jest w stanie wyczarować jakieś słodkie cudo (i często jest to piankowiec!).

Nie znam osoby, która by nie uwielbiała piankowca, bo co tu nie lubić;  pyszny kruchy spód, powidła (babcia daje powidła, ale jako że wiśnie jeszcze są w sezonie nie mogłam się powstrzymać) i lekka jak piórko bezowa pianka. Rozpływa się w ustach, dosłownie i w przenośni :)

Trzeba tylko uważać by dżem, którego używacie (świeżo robiony lub z domowej spiżarni) był gęsty i dobrze odparowany, bo inaczej z piany zacznie wyciekać syrop. Kiedy piekłam ciasto pierwszy raz tak się właśnie stało, oczywiście to właściwie w niczym nie przeszkadza, piankowiec i tak znikł szybciej, niż wyciekał syrop…

Mogę śmiało powiedzieć, że to jeden z najlepszych przepisów jakie umieszczam na blogu!

Przepis (trochę zmodyfikowany) mam oczywiście od babci Helenki.

Składniki na tortownicę 20 cm z wysokim rantem (ok. 9 cm).

Spód

90 g zimnego masła

175 g mąki

2 łyżki cukru pudru

1 żółtko

1 łyżka zimnej wody (opcjonalnie)

Z podanych składników zagniatamy kruche ciasto, wykładamy nim tortownicę 20 cm tworząc malutki rant. Nakłuwamy widelcem i chłodzimy w lodówce min. 30 minut. Pieczemy ok. 25-30 minut, do zarumienienia, studzimy.

Dżem wiśniowy

500 g wiśni

50 g cukru

1/2 łyżeczki mąki ziemniaczanej (opcjonalnie)

Wiśnie drylujemy, zasypujemy cukrem i gotujemy, aż powstanie bardzo gęsty, odparowany dżem. Pod koniec można dodać mąkę ziemniaczaną.

Można też użyć gotowego, domowego dżemu. Jeśli dżem jest mało zwarty, proponuję podpiec go 10 minut na spodzie przed nałożeniem piany.

Piana

7 białek

140 g drobnego cukru (7 łyżek)

Białka ubijamy na sztywno, stopniowo dodajemy cukier i ubijamy jeszcze kilka minut (mikserem stacjonarnym krócej niż ręcznym), aż piana będzie sztywna, lśniąca i gęsta.

Pianę wykładamy na podpieczony spód i pieczemy 10 minut w piekarniku nagrzanym do 175 C. Następnie wyłączamy piekarnik, zostawiamy w nim ciasto na kolejne 10 minut i wyjmujemy do ostudzenia. Piana może lekko przywrzeć do ścianek foremki, natłuszczonym nożem delikatnie obkrajamy piankowca i wyjmujemy z formy.

Smacznego!

Więcej na 
http://candycompany.pl/

tort agrestowy z matcha

Tort agrestowy z matcha i czarnymi malinami

Tort agrestowy z matcha i czarnymi malinami (tak są takie! :) ). Musowy, lekki, owocowy, letni. To jeden z tych przepisów, w których wiedziałam od początku do końca jak będzie wyglądał tort i zdjęcia, i dodatku wersja, którą oglądacie jest bardzo bliska ideału :)

Delikatny biszkopt z matcha, puszysty mus o smaku agrestu z malinami przełamującymi słodycz masy, koniecznie do spróbowania w sezonie agrestowym!

Pierwszy raz robiłam mus z dodatkiem bezy szwajcarskiej i jestem zachwycona jego konsystencją, jest lekki i puszysty, a jednocześnie zwarty i „konkretny”, pewnie gdyby nie dodatek kwaskowatych owoców byłby za słodki, ale tak wyszedł idealny :)

Czarne maliny mogą być ciężkie do zdobycia (ja mam je z działki teściów). Są drobniejsze niż popularna różowa odmiana, a smaku przypominają połączenie malin i jeżyn. Jeśli ich nie znajdziecie można je zastąpić zwykłymi malinami lub mieszanką malin i jeżyn.

Składniki na tort piętrowy 18 cm i 12 cm lub tort 23-24 cm.

Biszkopt

100 g białej czekolady

50 g mleka

5 jajek

150 g drobnego cukru

110 g mąki

2 łyżki matcha w proszku

Czekoladę i mleko rozpuszczamy w kąpieli wodnej i odkładamy do wystygnięcia. Mąkę przesiewamy z matcha.

Jajka ubijamy z cukrem, aż potroją objętość i będą jasne i puszyste (ok. 10 minut mikserem ręcznym lub 5 stacjonarnym), wstążka masy upuszczona z łyżki powinna utrzymywać się na powierzchni piany przez kilka sekund.

Do piany w 3 turach dodajemy suche składniki i mieszamy delikatnie, ale szybko, by nie uszkodzić piany.

Na końcu dodajmy przestudzoną czekoladę i mieszamy do połączenia składników.

Biszkopt pieczemy w 170 C przez ok 30 minut (w małych formach) lub ok. 40 minut w formie 23 cm, lub w formach 18 i 12 cm, lub do suchego patyczka.

Mus agrestowy z malinami

600 g agrestu

łyżka cukru

150 g białej czekolady

3 łyżeczki żelatyny

75 g białek (2 białka)

110 g drobnego cukru

200 g śmietany kremówki 36%

oraz ok. 200 czarnych i zwykłych malin

Agrest myjemy i usuwamy szypułki, zasypujemy cukrem i prażymy na średnim ogniu, aż mniej więcej połowa odparuje i zostanie gęsty dżem. Owoce przecieramy przez sitko (część pestek wrzuciłam z powrotem do przetartych owoców). Do gorących dodajemy połamaną czekoladę, odkładamy na chwilę i mieszamy, aż cała czekolada się rozpuści.

Żelatynę namaczamy w niewielkiej ilości zimnej wody, odkładamy do napęcznienia.

Z białek i cukru przygotowujemy bezę szwajcarską. Oba składniki umieszczamy w misce na kąpieli wodnej i cały czas mieszając podgrzewamy, aż powstanie jasna piana, cukier się rozpuści i beza osiągnie temperaturę 60 C. Jeśli nie macie termometru sprawdźcie czy cały cukier się rozpuścił i beza jest gorąca – jeśli tak, to jest gotowa.

Masę agrestowo czekoladową najpierw łączymy z podgrzana, rozpuszczoną żelatyną (10-15 s w mikrofalówce, lub na kąpieli wodnej), następnie z bezą szwajcarską. Na końcu dodajemy śmietankę kremówkę ubitą na pół sztywno.

Złożenie

Biszkopt obkrawamy z każdej strony, kroimy na 2 blaty. Pierwszy blat wkładamy do obręczy lub do tortownicy, wykładamy na niego mus i w masę wciskamy maliny, przykrywamy drugim blatem lekko dociskając. Wierzch przykrywamy folią. Tort wkładamy do lodówki do zastygnięcia na kilka godzin lub całą noc.

Przed podaniem tort agrestowy posypujemy cukrem pudrem, kwiatami, agrestem i malinami.

Smacznego!

Więcej na 
http://candycompany.pl/

strawberry tiramisu cake truskawkowe tiramisu

Truskawkowe tiramisu – bezglutenowe

Truskawkowe tiramisu na otwarcie sezonu truskawkowego! A  raczej truskawkowe à la tiramisu, bo przecież tiramisu jest tylko jedno :) Choć przyznam, że oryginału jeszcze nie robiłam (!), to truskawkowa wersja chodziła mi po głowie od dłuższego czasu…

Delikatne migdałowe ciasto, krem i podwójna ilość truskawek – liofilizowanych w proszku, i świeżych – po prostu idealny truskawkowy deser, w dodatku jest bez glutenu.
À la tiramisu  składałam w naszym Pińczowskim sadzie i tam też robiłam zdjęcia, a potem przetrwało jeszcze drogę do Kielc na imieniny cioci – jednym słowem dało radę!

Ciasto jest pyszne, bardzo proste w przygotowaniu i bardzo efektowne :) Bardzo polecam!

Na zdjęciach są 4 piętra, ale w przepisie podaję trzy warstwy, bo zdecydowanie lepiej się kroi.

Ciasto

150 g miękkiego masła

150 g cukru pudru

200 g mielonych migdałów

1 łyżka mąki ryżowej (lub ziemniaczanej)

2 jajka

Migdały mieszamy z mąką, odkładamy.

Mało miksujemy z cukrem pudrem na puszystą masę, dodajemy mielone migdały, jajka i miksujemy do połączenia składników.

Ciasto wykładamy na dużą prostokątną blachę 30 x 40 cm, wyłożoną papierem do pieczenia  i wyrównujemy. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 C przez 20-25 minut, aż wierzch zbrązowieje.

Po przestudzeniu kroimy na 3 równe części.

Krem

500 g mascarpone

200 g śmietany kremówki 30%

2 łyżki cukru pudru

ziarenka z 1/2 laski wanilii

oraz

ok. 25 g liofilizowanych truskawek

ok. 500 g truskawek

Mascarpone ubijamy ze śmietanką, cukrem i wanilią na puszysty krem.

Złożenie

Truskawki kroimy w plasterki.

Krem nakładamy do worka cukierniczego (użyłam tylki Wilton 4B).

Na pierwszy blat ciasta wyciskamy warstwę kremu (lub rozsmarowujemy jeśli nie macie worka cukierniczego), posypujemy truskawkami w proszku (nie żałujcie) – jak cukrem pudrem, przez sitko. W krem delikatnie wciskamy część truskawek i przykrywamy kolejnym blatem. Powtarzamy czynności, aż do złożenia całego ciasta.

Truskawkowe tiramisu dobrze jest przełożyć na kilka godzin przed podaniem.

Podajemy ze świeżymi truskawkami oczywiście :)

Smacznego!

Więcej na 
http://candycompany.pl/

nettle cake

Kokosowy tort z pokrzyw z mandarynką

Tort z pokrzyw? Siostra powiedziała mi, że jestem szalona, ale dlaczego nie! Jak widać pyszny tort można zrobić ze wszystkiego, a osobiście gorąco polecam pieczenie z półproduktów własnoręcznie zebranych (i darmowych!) – sezon zbieractwa uważam oficjalnie za otwarty :) Nie jestem pewna jak dużo właściwości zdrowotnych ma pokrzywa po upieczeniu, ale przynajmniej poparzenia wyjdą Wam na zdrowie!

O torcie z pokrzyw powiedziała mi koleżanka z pracy, jeszcze w zeszłym roku i siedział mi w głowie od tamtego czasu. Pomyślałam, że przygotuję własną wersję – pachnący olej kokosowy maskuje aromat pokrzyw (udało się!), a domowa marmolada z mandarynek dodaje smaczku. Tort jest wilgotny, lekki i pyszny. W sam raz na majówkę!

Pamiętajcie by zbierać pokrzywy rosnące z dala od dróg i miejscach czystych, ja mam na szczęście nieograniczone pokrzywowe zapasy w ogrodzie…

Składniki na tort z pokrzyw o średnicy 20, tort 23 cm należy upiec z 1 i 1/2 porcji ciasta. Tort na zdjęciach piekłam w tortownicy 15 cm.

Ciasto

120 g liści młodych pokrzyw

3 jajka

120 g jogurtu naturalnego (1/2 szklanki)

skórka z 1 mandarynki

sok z 1/2 mandarynki

łyżka soku z cytryny

120 g oleju kokosowego nierafinowanego* (1/2 szklanki)

150 g drobnego cukru (3/4 szklanki)

200 g mąki

50 g wiórków kokosowych

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1/4 łyżeczki sody oczyszczonej

*nierafinowany czyli zapachowy

Foremkę wykładamy papierem do pieczenia (dno), boki smarujemy masłem i oprószamy mąką.

Pokrzywy myjemy i odsączamy.

W blenderze rozdrabniamy pokrzywy, jogurt oraz skórkę i sok z mandarynki oraz cytryny. Olej kokosowy lekko podgrzewamy by miał płynną konsystencję, dodajemy go razem z cukrem i jajkami do pure i miksujemy/mieszamy trzepaczką na gładką masę.

Mąkę mieszamy z proszkiem, sodą i  wiórkami, i w trzech partiach dodajemy do pure.

Ciasto przekładamy do przygotowanej foremki i pieczemy ok. 35-40 minut lub do suchego patyczka. Po wyjęciu studzimy w foremce przez 10 minut, następnie delikatnie wyjmujemy ciasto na kratkę. Po wystygnięciu zawijamy w folię by nie wyschło.

Marmolada mandarynkowa

400 ml soku i miąższu z mandarynek (ok. 4 większe owoce)

3 łyżki cukru

1/2 łyżeczki żelatyny

Sok i miąższ z mandarynek mieszamy z cukrem i redukujemy na średnim ogniu, aż pozostanie nieco mniej niż ok. 1/2 płynu. Do gorącego syropu dodajemy żelatynę namoczoną w zimnej wodzie i dokładnie mieszamy. Odkładamy do wystygnięcia i przechowujemy w lodówce.

Krem

500 g śmietany kremówki 36%

2 łyżeczki likieru kokosowego

2 łyżki cukru pudru

1/2 łyżeczki żelatyny (opcjonalnie)

Żelatynę można użyć dla dodatkowej stabilizacji np. jeśli planujecie przewozić tort.

Żelatynę zalewamy niewielką ilością zimnej wody i odkładamy na kilka minut do napęcznienia. po tym czasie podgrzewamy ja w mikrofalówce (10 s) lub kąpieli wodnej i rozpuszczoną mieszamy z łyżeczką zimnej śmietanki by wyrównać temperatury. Łączymy z resztą śmietany.

Śmietankę ubijamy na sztywno z cukrem pudrem.

Złożenie

Ciasto kroimy na 2 lub 3 blaty, smarujemy marmoladą mandarynkową i śmietanką. Tort z pokrzyw obkładamy pozostałym kremem i dekorujemy świeżymi lub cukrzonymi liśćmi pokrzywy (albo innymi jadalnymi liśćmi).

Smacznego!

Więcej na http://candycompany.pl/